<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="’Maszynka’ – i wola narodów">
<author_1="G. J.">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="2">
<date="1951-02-03">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Prawdziwi władcy St. Zjednoczonych — Morganowie, Rockefellerowie i Du Pontowie — przestraszyli się nie na żarty, gdy zarysowała się realna możliwość zakończenia wojny koreańskiej. Akcja mediacyjna 12 państw azjatyckich i arabskich doprowadziła do wyjaśnienia wielu problemów i zanosiło się na to, że wniosek, zgłoszony przez te państwa w Komisji Politycznej ONZ, przyjęty będzie przez rząd ludowy Chin. Nastąpiłoby wkrótce zawieszenie broni w Korei, po czym mogłaby się zacząć dyskusja w sprawie całokształtu spraw dalekowschodnich. Amerykańscy fabrykanci broni z przerażeniem stwierdzili, że grozi im zahamowanie milionowych zysków, które daje każdy dzień wojny w Korei.
Popłoch na Wall Street i w Waszyngtonie powiększył się, gdy w ubiegłym tygodniu niespodziewanie „zacięła się” posłuszna dotychczas Departamentowi Stanu „maszynka do głosowania” w ONZ. Pod naporem opinii publicznej, część klienteli USA odważyła się głosować w Komisji Politycznej przeciwko wnioskowi amerykańskiemu w sprawie natychmiastowego uznania Chin Ludowych za... agresora. Truman, Acheson i Marshall uznali sytuację za wręcz niebezpieczną i podjęli energiczną akcję w obronie interesów swych mocodawców – czyli tych właśnie koncernów, które zagarniają miliardowe zyski na zbrojeniach.
Akcja amerykańska wyraziła się w jak najbardziej cynicznym i niczym nie zawoalowanym nacisku na rządy wszystkich państw kapitalistycznych, mniej lub bardziej zależnych od St. Zjednoczonych. Mając, że tak powiemy, w kieszeni wszystkie rządy południowo i środkowo-amerykańskie, Departament Stanu skoncentrował swe wysiłki na terenie zachodniej Europy i Azji. Rządy „marshallowskie” zostały przywołane do porządku. Tak np. premier francuski, Pleven, musiał jeszcze przed wyjazdem do Waszyngtonu zobowiązać się, że delegat Francji do ONZ głosować będzie ściśle według wskazówek amerykańskich. Od tego Truman uzależnił dalszą — tak pożądaną przez burżuazję francuską — „pomoc” dla korpusu ekspedycyjnego w Vietnamie.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>